Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 marca 2017

To, co już zrobiliśmy.

To, co już zrobiliśmy.
W wolnej chwili mój mąż przygotowuje nasze "gniazdko" do zamieszkania. Chciałabym być już na etapie wybierania farb i podłóg. Przeraża mnie to, że meble będę wybierać już w zaawansowanej ciąży, z wielkim brzuchem, ale innej opcji nie ma, jeśli przed rozwiązaniem chcemy się tam wprowadzić.
Teraz Was trochę oprowadzę po tym, co na tym etapie jest już zrobione :)


Powyższe zdjęcie przedstawia naszą sypialnię.  



W tej części, już niedługo, dach zostanie usunięty i będziemy mogli cieszyć się sporym tarasem z widokiem na las.


Zdjęcie robione z przyszłego salonu. Przy belce będzie kolejna ściana oddzielająca salon od pokoju dziecięcego.


Tutaj także zdjęcie z "salonu" z widokiem na sypialnie oraz przejście prowadzące do wiatrołapu.


W tym miejscu będzie się znajdować moja wymarzona kuchnia :)

Mieszkanie ma w projekcie dodatkowo łazienkę, kotłownię i jadalnie, ale zdjęcia wyszły kiepskie i stwierdziłam, że zaoszczędzę Wam widoku. Mam nadzieję, że kolejnym etapem wykańczania mieszkania będę mogła się już niedługo pochwalić. No i czekamy na decyzję o kredycie. Oby się wszystko ułożyło.

piątek, 24 marca 2017

Zaczynam od początku

Zaczynam od początku
I z powrotem na stare śmieci, chociaż z nową nazwą i nowym szablonem. Tak jakby nowy start, ale starych postów nie usuwam i lądują one w odpowiedniej kategorii. Tym razem będzie to coś więcej, niż tylko blog o kosmetykach. Teraz pokażę Wam, co u mnie słychać, czym się zajmuję, gdzie mieszkam i gdzie mieszkać zamierzam :)

Skąd taka nazwa bloga - Bazylove? A stąd, że na mojego męża mówię Bazyl. Dodałam do tego love no i wyszedł nowy, piękny adres bloga. Starego pewnie już nikt nie pamięta i przypominać nie będę, bo patrzymy już tylko w przyszłość. A zatem, dziś chciałabym Wam opowiedzieć i pokazać, jakie mieszkanie razem z mężem kupiliśmy na poddaszu (Ostrzegam! Zdjęcia robione "tosterem", nie dorobiliśmy się jeszcze porządnego aparatu).




Od około 2 lat walczymy już z naszym mieszkankiem, aby dało się w nim zamieszkać. Mąż sam wszystko robi i na razie obeszło się bez kredytu. Mamy wymienioną podłogę na płyty osb, okna, postawione niektóre ściany, hydraulikę i w połowie ocieplone skosy. Na ten moment mieszkamy u rodziców męża. Wiecie, jak to jest u teściów. Nigdy nie będzie tak, jak u siebie. Marzę już o wyprowadzce a w mojej wyobraźni każde pomieszczenie jest już zaaranżowane i widzę, jak snuję się po kuchni i piekę ciasto. Także postanowiliśmy sobie, że do sierpnia, tego roku, się wprowadzimy. Powodem tego jest to, że... jestem w 5 miesiącu ciąży i chciałabym z dzieciątkiem być już na swoim. Staramy się o kredyt, wiadomo, nie duży, bez szaleństw, ok. 70 tysięcy. Przede wszystkim zależy nam na zrobieniu kuchni i łazienki do końca, a resztę można sobie powoli dokupować. Chociaż zawsze wierzyłam w to, że zamieszkam od razu w wykończonym mieszkaniu. Niestety, czasem się nie da. Ale najważniejsze będzie to, że będziemy już na swoim.


Copyright © 2016 bazylove , Blogger