Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnik. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 września 2013

Co nieco o olejach roślinnych - część III

Co nieco o olejach roślinnych - część III
Dzisiaj kolejna dawka wiedzy na temat wspaniałych i trochę mniej znanych olejów roślinnych.


Zacznę od oleju migdałowego. Uzyskiwany jest z nasion migdałowca. Owoce tego drzewa zawierają ponad 50% tłuszczu. Pośród ich składników obecne są ponadto białka, węglowodany, błonnik, substancje mineralne, jak również witaminy: A, E, grupy B. Dzięki obecności wszystkich wymienionych składników biologicznie aktywnych, szczególnie zaś witaminy E, która bywa określana mianem eliksiru młodości, olej migdałowy działa odżywczo, usprawnia odnowę komórkową, poprawia ukrwienie skóry, chroni ją również przed szkodliwym działaniem promieniowania UV. Olej migdałowy wykazuje działanie pielęgnacyjne, natłuszcza, zmiękcza i wygładza skórę, co powoduje, że jest uznawany za wyjątkowo efektywny nawilżacz. Co istotne, kosmetyk ten zaliczany jest do tzw. olei lekkich, nie pozostawiających odczucia lepkości na skórze. Cechuje go dobra zdolność penetracji. Dodatkowo zmniejsza cienkie linie i zmarszczki wokół oczu, a także wyrównuje koloryt skóry.
Olej migdałowy nadaje się do stosowania w czystej postaci. Ze względu na zawartość glikozydów, witamin i minerałów używany jest często do masażu. Znajduje także zastosowanie jako olej bazowy w kosmetykach: lotionach, balsamach, mydłach oraz w aromaterapii.
Olej migdałowy dostępny jest w sklepie monoitiara.pl w cenie 41 zł za 100 ml opakowanie z atomizerem marki Alepia (certyfikowany przez ECOCERT) lub w sklepie ecospa.pl jako "Olej ze słodkich migdałów" w cenie 16,20 zł za 100 ml.

Olej z orzechów laskowych otrzymywany jest z tłoczonych na zimno wyłuskanych orzechów. Zawiera kwas oleinowy, kwas linolowy, kwas palmitynowy, witaminy A, E, składniki mineralne i białko. Dobrze i głęboko wnika w skórę, wzmacniając ściany naczyń krwionośnych oraz przyspiesza regenerację komórek naskórka. Olej z orzechów laskowych posiada właściwości ściągające, regenerujące, wygładzające, nawilżające, odżywcze, oczyszczające i kojące. Podobnie jak olejek jojoba (faktor 3-5), posiada naturalny faktor ochronny 3-4. Olej z orzechów laskowych może być stosowany w czystej postaci do pielęgnacji skóry (zwłaszcza do masażu) oraz jako składnik kosmetyków do dziennej pielęgnacji (np. kremów na dzień).
Olejek z orzechów laskowych dostępny jest w sklepie biolander.pl pod marką Argile Provence (certyfikowany przez ECOCERT i Cosmebio) w cenie 54 zł za 50 ml (po wpisaniu kodu rabatowego: tg-5780 dostaniecie -5%) lub w sklepie ecospa.pl w 100 ml opakowaniu w cenie 22,10 zł.

I ostatni na dzisiaj olej sojowy uzyskuje się poprzez tłoczenie nasion soi zwyczajnej. Posiada żółty kolor, neutralny zapach i smak. Zawiera kwasy tłuszczowe, witaminę E i lecytynę. Zawartość witaminy E gwarantuje skórze młody i zdrowy wygląd, a lecytyna, składająca się m.in. z kwasu linolowego wspomaga lipidową barierę ochronną. Dzięki temu skóra jest odpowiednio nawodniona i natłuszczona. Olej sojowy chroni skórę przed utratą wilgoci, dzięki czemu nawilżenie skóry utrzymywane jest na odpowiednim poziomie. Najlepsze efekty działania oleju sojowego widoczne są zwłaszcza u osób ze skórą mieszaną, tłustą i zanieczyszczoną. Reguluje wydzielanie sebum i łagodzi stany zapalne. Olej sojowy jako naturalny składnik bazowy kremów cechuje się bardzo dobrym wchłanianiem i przyjemną konsystencją. Może być również używany w czystej postaci lub jako olejek do kąpieli, wówczas najszybciej uzyskamy piękne i jedwabiście gładkie ciało ;)
Olej sojowy dostępny jest w ecospa.pl w cenie 8,60 zł za 100 ml.

                                                     Fleurr

wtorek, 20 sierpnia 2013

Co nieco o olejach roślinnych - część II

Co nieco o olejach roślinnych - część II
Dzisiaj chciałabym uraczyć Was kolejną dawką wiedzy na temat olejów kosmetycznych.


Na pierwszy ogień pójdzie olej z pestek moreli. Kosmetyk ten doskonale nawilża i wygładza naskórek. Jest bogaty w witaminy A (poprawia ogólną kondycję i pomaga w utrzymaniu prawidłowego rozwoju naskórka, wygładza i zmiękcza skórę, zwiększa jej elastycznośœć, poprawia koloryt i zapobiega utracie wody) i E (tzw. "witamina młodości" jest odpowiedzialna za powstawanie komórek naskórka, hamuje procesy starzenia się skóry, przywraca jej równowagę i przeciwdziała uwalnianiu się wolnych rodników.) Jest idealny do skóry podrażnionej, suchej, dojrzałej i wrażliwej. Stosowany na skórze dojrzałej ogranicza powstawanie zmarszczek. Dzięki swoim właściwościom jest często stosowany do masażu dorosłych jak również i dzieci.
Olejek z pestek moreli jest do kupienia w sklepie e-fiore.pl w cenie 9,80 zł za 50 ml i 18,50 zł za 100 ml opakowanie. Tak więc cena tego olejku jest baaaardzo atrakcyjna :)

Kolejny olejek już kiedyś zawitał w mojej kosmetyczce. Olej rycynowy używałam jednak zbyt krótko, żeby zauważyć jakiekolwiek efekty. Stosowałam go na rzęsy i brwi (miałam nadzieję, że dzięki niemu wizualnie się zagęszczą ;P). Teraz zastanawiam się, czy do niego nie powrócić? Olej rycynowy jest bardzo popularny i ma wielorakie zastosowanie. Jest składnikiem maści leczących wrzody skóry, oparzenia, choroby pochwy i szyjki macicy. Znajduje również zastosowanie w chorobie oczu (złuszczające zapalenie powiek rogówki). Kobiety już dawno temu odkryły cudowne właściwości olejku rycynowego. Podgrzany olejek służył im do wzmocnienia włosów i pielęgnacji rozdwojonych paznokci. Nacierały też nim wypadające rzęsy i brwi. Jeszcze do niedawna olej rycynowy stosowany był przez lekarzy jako lek przeczyszczający. Wykorzystywano jego właściwości przy zaparciach i zatruciach pokarmowych.
Olejek rycynowy marki Argile Provence (certyfikowany przez ECOCERT i Cosmebio) dostępny jest w sklepie biolander.pl w 50 ml opakowaniu w cenie 38 zł (po wpisaniu kodu rabatowego: tg-5780 dostaniecie rabat -5%).

I ostatni na dzisiaj olej z wiesiołka. Ostatnio czytałam dużo pochlebnych opinii na temat kosmetyków na bazie olejku z wiesiołka. Nie jestem pewna co do olejku, ale na pewno kupię ponownie krem z wiesiołka do pielęgnacji mojej kapryśnej cery (kiedy tylko mój aktualny krem się skończy). Ale tym razem w 100% naturalny ;) Olej z wiesiołka polecany jest zarówno do skóry suchej, łuszczącej się, atopowej, wrażliwej, dojrzałej, jak i tłustej ze skłonnością do zanieczyszczeń. Zawiera kwas linolowy, kwas gammalinolenowy (GLA), kwas oleinowy, kwas palmitynowy i kwas stearynowy. Reguluje wilgotność, przemianę komórkową i pracę gruczołów łojowych, regeneruje, łagodzi swędzenia i poprawia elastyczność skóry. Zawarty w olejku kwas gammalinolenowy jest prekursorem prostaglandyny (PGE1), która odpowiada za prawidłowy stan skóry. Brak tego kwasu  – a jego ilość maleje z wiekiem - oznacza suchą, zwiotczałą skórę, skłonną do przedwczesnego marszczenia, przebarwień i podrażnień. Kwas gammalinolenowy zapewnia skórze właściwą odporność, a zaaplikowany bezpośrednio na skórę, odmładza ją. Ma również kolosalne znaczenie w leczeniu różnego rodzaju dolegliwości skórnych (sucha skóra, podrażnienia, egzema, wypryski, łojotokowe zapalenie skóry, niektóre rodzaje łuszczycy itp.).
Olejek z wiesiołka marki Alepia (certyfikowany przez ECOCERT) w opakowaniu z atomizerem o pojemności 100 ml dostępny jest w sklepie monoitiara.pl w cenie 45 zł.

Tak jak poprzednie trzy olejki, tak i bohaterowie dzisiejszego posta mogą być stosowani bezpośrednio na skórę lub użyci jako składnik innego kosmetyku.
W tej chwili jestem zdecydowana ponownie zacząć używać olej rycynowy, szczególnie na paznokcie i brwi. Może jednak po dłuższym stosowaniu będę zadowolona z efektów, o których oczywiście nie zapomnę Was poinformować ;P Spokojnej nocy :)


                                                     Fleurr

piątek, 9 sierpnia 2013

Co nieco o olejach roślinnych - część l

Co nieco o olejach roślinnych - część l
Uwielbiam stosować naturalne oleje! Szczególnie na swoją problematyczną cerę. Bardzo je lubię i cenię chyba najbardziej ze wszystkich kosmetyków. Wpadłam więc na pomysł stworzenia serii postów na temat zalet i właściwości poszczególnych olejów stosowanych w przemyśle kosmetycznym. W każdej notce opiszę trzy olejki. Mam nadzieję, że posty będą dla Was na tyle ciekawe i inspirujące, że zechcecie na własnej skórze przetestować ich działanie i może odkryjecie dzięki nim swoich nowych kosmetycznych ulubieńców ;)


Zacznę od mojego ulubionego oleju jojoba i zarazem pierwszego jaki zaczęłam używać. Olej ten jest doskonale wchłaniany przez skórę. Swoją budową zbliżony jest do łoju (sebum) wydzielanego przez ludzką skórę. Dzięki temu ogranicza przetłuszczanie cery. Olej ten jest również naturalnym filtrem przeciwsłonecznym o faktorze około 4, czyli spokojnie może być używany zamiast kremu na dzień. Duże znaczenie ma także w leczeniu trądziku i łuszczycy, a nawet łupieżu. Przy trądziku nie tylko reguluje wydzielanie sebum, ale również łagodzi stany zapalne. Przy łupieżu, łuszczycach i egzemach działa nawilżająco i łagodząco. Olej jojoba działa też bakteriostatycznie, co jest bardzo pomocne w wymienionych chorobach skórnych.
Od samego początku używam olejek jojoba marki Alepia (certyfikowany przez ECOCERT). Za opakowanie z atomizerem o pojemności 100 ml zapłaciłam 56 zł. Więcej możecie poczytać w mojej recenzji z marca :)

Kolejnym olejkiem który aktualnie używam jest olej z dzikiej róży. Jest on silnym antyoksydantem (inaczej przeciwutleniaczem), który usuwa z organizmu człowieka nadmiar wolnych rodników, chroniąc nasz organizm przed stresem oksydacyjnym (jest to taki stan organizmu, w którym dochodzi do zaburzenia równowagi pomiędzy wytwarzaniem wolnych rodników, a ich zwalczaniem przez przeciwutleniacze). Przedłużający się stres oksydacyjny może przyczynić się do rozwoju wielu chorób, na przykład miażdżycy, chorób serca, udarów mózgu, nowotworów,cukrzycy, zwyrodnienia plamki żółtej oraz do przyspieszenia procesów starzenia organizmu. Olej z dzikiej róży bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy i minerały nadaje skórze drugą młodość. Wyraźnie redukuje zmarszczki i bruzdy, poprawia elastyczność skóry i jej poziom nawilżenia – często występuje jako składnik produktów przeciwstarzeniowych oraz przeznaczonych dla skóry wymagającej szybkiej regeneracji.
Olej z dzikiej róży to również bogactwo kwasów tłuszczowych (linolowego, linolenowego), które regenerują skórę oraz zapobiegają powstawaniu blizn i zgrubień w przypadku jej uszkodzenia. I właśnie głównie dlatego postanowiłam go wypróbować. Mam nadzieję, że po dłuższym stosowaniu nie tylko zatrzyma proces starzenia się mojej skóry (w końcu mam już 23 lata i proces ten się już zaczął ;P) ale również w pewnym stopniu zmniejszy moje blizny potrądzikowe. Olejek, który używam to kosmetyk marki Bio-Logical (certyfikowany przez ECOCERT i Cosmebio). W 50 ml opakowaniu kosztuje 77,90 zł. Recenzja wkrótce!

Na koniec olej arganowy, który wszyscy znają, ale którego ja jeszcze nie miałam okazji używać. W ostatnim czasie stał się on niezwykle popularny, a zawdzięczamy to jego wyjątkowym właściwościom pielęgnacyjnym oraz odmładzającym. Olej ten spłyca już powstałe zmarszczki i zapobiega powstawaniu następnych przez długie lata. Chroni  także przed agresywnym działaniem słońca, wiatru i niskimi temperaturami. Jest znakomity na różne wypryski skórne, takie jak trądzik, ospa wietrzna, opryszczka wargowa, egzemy oraz sprawdza się w poparzeniach i pęknięciach skóry. Pobudza komórki do odbudowy, dzięki czemu nie robią się blizny i przebarwienia. Mam nadzieję, że w bliskiej przyszłości w końcu trafi w moje ręce ;) Za 50 ml opakowanie marki Bio-logical zapłacimy 69,90 zł.

Olej jojoba i arganowy na pewno są Wam doskonale znane. Za to olej z dzikiej róży jest zdecydowanie mniej popularny i może większość z Was nawet o nim nie słyszała. Każdy z opisanych dzisiaj olejków może być stosowany bezpośrednio na skórę lub użyty jako składnik innego kosmetyku.
Gorąco zachęcam Was do stosowania olejów roślinnych. Wybór jest przeogromny. Same zobaczcie, że mają przeróżne zastosowania i każda z Nas na pewno znajdzie coś dla siebie :)


                                                     Fleurr

sobota, 27 lipca 2013

Okrucieństwo mamy w genach

Okrucieństwo mamy w genach
I chociaż moja decyzja, w skali problemu jest bez znaczenia, to JA nie mam zamiaru dalej uczestniczyć w bezsensownej i bezdusznej zagładzie zwierząt, dla zysku małej garstki ludzkich bestii. To dla mnie kolejny krok w wyrażeniu swojego sprzeciwu dla haniebnego sposobu, w jaki korporacje traktują nas samych, zwierzęta i otaczającą nas przestrzeń. Na im więcej im pozwolimy swoją obojętnością, tym więcej wyrządzą nam krzywdy. Prowadzenie bloga, który miał być dla mnie wyłącznie dobrą zabawą, poszerzyło moje horyzonty myślowe, stało się pretekstem do zadawania wielu trudnych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. Paradoksalnie chociaż chciałam go pisać dla Was, to ja sama skorzystałam na tym najwięcej.


Skoro już wcześniej udało mi się to z żywnością (zmieniłam mój nawyk kupowania wyrobów mięsnych w dyskontach/supermarketach na rzecz tzw. "produktów od rolnika"), tym łatwiej powinno pójść z kosmetykami.

Od dzisiaj więc, będę starała się unikać kosmetyków których składniki bądź one same były testowane na zwierzętach. Niestety, nie jest to super łatwym zadaniem. Jakby się mogło wydawać, z pomocą powinny nam przyjść odpowiednie certyfikaty. Jednak należy uważać, bo nawet wychwalany przeze mnie ECOCERT gwarantuje jedynie brak testów gotowego kosmetyku. Czuję duży zawód! A co ze składnikami?! >:(

Udało mi się ustalić, że 100% gwarancję co do testów składników i gotowego kosmetyku, dają nam jedynie poniższe certyfikaty/znaki (jeśli jesteście pewni co do innych, dajcie znać, uzupełnię grafikę):


Uwaga! Napis typu: "Produkt nie był testowany na zwierzętach", "Nasza firma nie testuje swoich wyrobów na zwierzętach" jest najczęściej zwykłym chwytem marketingowym, nie dającym żadnej gwarancji.
Każda firma może zgodnie z prawem zaprojektować sobie własny rysunek króliczka i umieszczać go na swoim produkcie, który tak naprawdę nic nie znaczy, a przez prawo jest traktowany jako ozdobnik opakowania! A to wszystko po to by potencjalny, przeciętny klient nie był w stanie bezbłędnie rozpoznać prawnie chronionych znaków towarowych stworzonych przez organizacje walczące o prawa zwierząt, w konfrontacji z innymi znakami graficznymi.

Warto również sprawdzać firmy i same kosmetyki na ogólnodostępnych listach publikowanych w internecie i na bieżąco aktualizowanych. W ten sposób udało mi się odkryć, że AVON (który w 1989 r zaprzestał testów na zwierzętach pod naciskiem opinii publicznej) od 2012 r. do nich powrócił, a to wszystko po to by móc zarabiać w Chinach.
Listy znajdziecie np. tu: notest.pl/lista lub tu: ok.3bird.net/cosmetics-pl.html

Oczywiście nie namawiam nikogo do zostania wegetarianinem (sama nim nie jestem i być nie zamierzam) ale do przeciwstawienia się bezsensownemu i niepotrzebnemu okrucieństwu wobec zwierząt. Myślę, że jest to temat wart przemyślenia, a kręcących nosem zapraszam do obejrzenia zdjęć z takich testów. Wystarczy wpisać w Google "testy na zwierzętach" i wybrać wyszukiwanie grafik.


                                                     Fleurr

czwartek, 11 lipca 2013

Jak nakładać podkład żeby mieć idealną cerę

Jak nakładać podkład żeby mieć idealną cerę
Od niedawna jestem posiadaczką bardzo dobrze sprawującego się podkładu mineralnego. Już kilkanaście razy miałam go na sobie, nawet w te najgorsze upały i muszę przyznać, że jestem w pozytywnym szoku. Moja mama ma cerę suchą, ja natomiast mieszaną z tendencją do przetłuszczania się. Często wychodziłyśmy razem na zakupy i jakie było moje zdziwienie, gdy czoło mojej mamy zaczynało się świecić, a moje nadal było suche i matowe. Nareszcie więc znalazłam podkład, który spełnia swoje zadanie idealnie :) Czoło już mi się nie świeci i nie poci. Może to sprawka tego, że podkład mineralny jest bardzo lekki, a fluid zawsze mnie zapychał i skóra nie mogła oddychać.


Dobrze, koniec tego zachwalania. Postanowiłam, że w dzisiejszym poście napiszę, jak dokładnie nakładać taki podkład? Oczywiście sposobów jest kilka i to Wy musicie dobrać ten odpowiedni dla swojej cery.

Pierwsza metoda - "Na sucho"
Ta metoda zapewnia bardzo delikatne krycie. Jeśli jesteście posiadaczkami cery przetłuszczającej się, to taki sposób aplikacji jest dla Was jak najbardziej ok. Ja, z tej metody nie korzystam ;)

Druga metoda - "Na mokro"
Czyli przez spryskanie pędzla wodą lub pędzel całkowicie zanurzamy w wodzie. Ja zawsze delikatnie przemywam końcówki pędzla wodą (może to być również jakiś hydrolat, a do spryskania możemy użyć również toniku), a wtedy podkład ładnie przyczepia się do włosia i możemy śmiało go nakładać.

Trzecia metoda - "Na skórę posmarowaną olejem lub kremem"
Też używam tego sposobu. Bezpośrednio przed nałożeniem podkładu, spryskuje sobie palce moim olejkiem jojoba (oczywiście nie może być go zbyt dużo). Następnie wcieram go w twarz, moczę delikatnie pędzel i nakładam podkład na cerę.

Dla mnie taki mieszany sposób jest najlepszy :) Po tym jak nałożę podkład na cerę, która była wcześniej potraktowana olejem jojoba, w ogóle się nie świecę, nie widać przetłuszczającej się cery, a moja skóra oddycha. Czuję się wtedy znakomicie :)



                                                     Fleurr

środa, 3 lipca 2013

DIY: podkład mineralny

DIY: podkład mineralny
I ja w końcu zdecydowałam się zrobić swój własny podkład mineralny. Jestem z siebie bardzo dumna ;D Zrobienie takiego podkładu to świetna sprawa, a na dodatek jest to bardzo proste. Wystarczy zamówić bazy kosmetyczne i kolorystyczne. A także dodatki, które możecie dodać do swoich podkładów, np. UV Protection lub minerały, które będą podtrzymywały trwałość naszego podkładu. Wszystkie składniki kupiłam w kolorówka.com.

Składniki, które zastosowałam: 



BAZA KOSMETYCZNA

1. CS Foundation Base Mix
INCI: Oryza Sativa (Rice) Powder, Titanium Dioxide, Mica, Kaolin Clay, Zinc Oxide, Magnesium Stearate

Jest to gotowa baza do podkładów – wystarczy tylko dodać do niej pigmenty.



BAZA KOLORYSTYCZNA

2. Color Blend Nude
INCI: Iron Oxides, Titanium Dioxide, Sericite Mica, Magnesium Stearate

Jest idealna do otrzymywania podkładów, pudrów, bronzerów, cieni oraz zmiany barwy kosmetyków mineralnych.



DODATKI

3. UV Protection Base
INCI: Zinc Oxide (CI 77497), Polymethylsilsesquioxane

Jest to dodatek UV Protection Base, który zapewni ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB oraz optyczną korekcję niedoskonałości skóry.



4. Puder ryżowy MF
INCI: Oryza Sativa (Rica) Powder

Silnie adsorbuje sebum. Nadaje pudrom jedwabistość i ułatwia rozprowadzanie. Doskonale nadaje się do cery tłustej lub mieszanej.


Jak zrobiłam podkład?

Na początku przygotowałam woreczek strunowy, w którym potem wymieszałam wszystkie składniki oraz pojemniczek, do którego na końcu przesypałam gotowy podkład. Polecam dodawać bazę kosmetyczną i kolorystyczną bardzo starannie, aż do uzyskania pożądanego przez nas koloru. Ja z uwagi na małą gramaturę kupionych składników, dodałam do woreczka strunowego moją całą bazę kosmetyczną i całą bazę kolorystyczną. Następnie dosypałam tylko połowę woreczka z UV i cały puder ryżowy. To wszystko wymieszałam, a na koniec całą zawartość przesypałam do wcześniej przygotowanego pojemniczka i gotowe! Mam swój własnoręcznie zrobiony podkład mineralny :))





I jak Wam się podoba??? Bo mi bardzo :D



                                                     Fleurr 

piątek, 21 czerwca 2013

Zakupy dla leniuszków - czyli jak certyfikaty ułatwiają życie

Zakupy dla leniuszków - czyli jak certyfikaty ułatwiają życie
Na naszym rynku jest bardzo dużo kosmetyków, które są przedstawiane przez producentów jako naturalne czy ekologiczne. Prawda jest taka, że w świecie zdominowanym przez reklamę jest to po prostu dobra strategia marketingowa często mająca niewiele wspólnego z rzeczywistością. Bardzo łatwo więc możemy popełnić błąd kupując takiego "naturalnego przebierańca", często płacąc za taki kosmetyk stosunkowo więcej, niż za podobne zwykłe kosmetyki drogeryjne.

Chociaż możemy się przed tym łatwo obronić, czytając przed zakupem jakich składników użyto do produkcji danego kosmetyku, większość z nas tego nie robi. Chyba przyznacie mi rację, że główną przyczyną tego stanu rzeczy jest po prostu nasze lenistwo ;) Nie chce nam się poświecić ledwie kilku chwil, aby zapoznać się z tym, z czym nasze ciało będzie miało bezpośredni kontakt przez długie tygodnie, a nawet miesiące. Na szczęście i dla leniuszków jest rada! Wystarczy sprawdzić czy na danym kosmetyku widnieje jeden z kilku łatwo rozpoznawalnych symboli tzw. certyfikatów, które są gwarancją braku szkodliwych substancji, a tym samym 100% bezpieczeństwa dla naszego zdrowia.

Jeśli więc jesteście leniuszkami, lecz nie chcecie "dać nabić się w butelkę" nieuczciwym producentom pseudo naturalnych
i organicznych kosmetyków, podczas kosmetycznych zakupów koniecznie szukajcie na opakowaniach poniższych znaków:



Kosmetyki naturalne pochodzące z Niemiec powinny mieć certyfikat BDIH. We Francji są dwie instytucje certyfikujące tego typu produkty, są to ECO-Cert oraz Cosmebio. Produkty takie pochodzące z Wielkiej Brytanii powinny mieć logo Soli Association, a oprócz tego jeszcze napis „Organic Standard”. Każda z tych organizacji przyjmuje określone kryteria, które każda firma kosmetyczna bezwzględnie musi spełniać aby otrzymać certyfikat.

Kupując kosmetyki reklamowane jako naturalne zwracajmy więc uwagę na ich oznaczenia. Jeżeli jakiś produkt go otrzyma, z pewnością znajdziemy taką informację na opakowaniu, ulotce czy tez na stronie internetowej danego producenta, ponieważ firmy raczej nie ukrywają tego typu rzeczy, wręcz przeciwnie, chętnie się nimi chwalą.

Ja sama, chociaż zawsze mam przy sobie ściągawkę i wpoiłam już sobie nawyk każdorazowego czytania składu kupowanego kosmetyku, cieszę się jeśli mój wybraniec dodatkowo opatrzony jest jednym z powyższych certyfikatów :)



Poniżej możecie zapoznać się z podstawowymi informacjami na temat każdego z przedstawionych symboli:


ECOCERT jest oficjalnie uznanym, międzynarodowym, niezależnym stowarzyszeniem kontrolującym m.in. jakość kosmetyków ekologicznych, zaaprobowanym w ponad 80 krajach na całym świecie. Jego główna siedziba znajduje się we Francji, istnieją też filie w innych krajach m. in. Belgii, Niemczech, Brazylii czy Kanadzie. Certyfikaty ECOCERT nadawane są i uznawane na całym świecie, także w Japonii czy Stanach Zjednoczonych. 

ECOCERT określił dwie kategorie produktów nazwami: „kosmetyk ekologiczny” oraz „kosmetyk ekologiczny i organiczny”. Dla obydwu minimalny udział surowców naturalnych i pochodzenia naturalnego wynosi 95%. Dodatkowo, przypadku kosmetyku ekologicznego i organicznego minimum 10% wszystkich surowców i minimum 95% zastosowanych substancji roślinnych musi być certyfikowanych jako organiczne. Dla kosmetyku ekologicznego wymogi te wynoszą odpowiednio minimum 5% i minimum 50%.

Pozostałe kryteria stosowane przy kontroli kosmetyków:
• zakaz stosowania surowców (roślinnych, jak i zwierzęcych) modyfikowanych genetycznie
• surowce pochodzenia zwierzęcego uzyskiwane tylko ze zwierząt żywych (np.mleko, miód)
• zakaz testowania produktu końcowego na zwierzętach
• rezygnacja ze sztucznych substancji zapachowych i barwiących
• zakaz stosowania sztucznych tłuszczy, olejów, silikonów, parabenów, parafiny i innych substancji uzyskiwanych przy przeróbce ropy naftowej
• zakaz stosowania emulgatorów PEG
• w celu odkażenia surowców do produkcji kosmetyku, jak i produktu końcowego, rezygnacja z radioaktywnego naświetlania
• produkcja kosmetyków naturalnych i organicznych musi być w odseparowaniu od podobnych procesów wytwarzania produktów nie podlegających certyfikacji, proces produkcji powinien być prosty, przyjazny dla środowiska,
• gotowe kosmetyki powinny być zapakowane w opakowania ekologiczne, przyjazne środowisku, nadające się do ponownego recyklingu

Ecocert nadała dotychczas certyfikat około 1100 kosmetyków pochodzących od 80 producentów. Certyfikat na produkcie daje gwarancję, że określenie ekologiczny czy naturalny nie jest tylko chwytem marketingowym, ponieważ produkt musiał spełnić bardzo restrykcyjne wymogi.Więcej informacji na stronie www.ecocert.de



BDIH jest skrótem od Bundesverband Deutscher Industrie und Handelsunternehmen für Arzneimittel, Reformwaren, Nahrungsergänzungsmittel und Körperpflegemittel (Narodowa Jednostka Niemieckiego Przemysłu i Przedsiębiorców Leków i Środków do Pielęgnacji Ciała). Założona została w 1951 roku jako zjednoczenie producentów z siedzibą w Manheim.
Producenci, których kosmetyki oznaczone są znakiem „Kontrollierte Natur-Kosmetik” (kontrolowane kosmetyki naturalne), duży nacisk kładą na nowoczesną, naturalną i szczególnie delikatną pielęgnację. Do produkcji tych kosmetyków używane są naturalne surowce, takie jak: oleje roślinne, tłuszcze, wosk, ekstrakty ziołowe i wody kwiatowe, olejki eteryczne i substancje zapachowe z kontrolowanych upraw ekologicznych lub dzikich zbiorów.

Oto kryteria, jakimi kieruje się BDIH przy nadawaniu certyfikatu:

• stosowanie roślinnych surowców z kontrolowanych upraw ekologicznych oraz certyfikowanych dzikich zbiorów,
• przez cały cykl produkcji nie wykonuje się testów na zwierzętach,
• zakaz stosowania surowców pochodzących od martwych zwierząt (np. olej żółwi, olej z norki, tłuszcz ze świstaka, kolagen zwierzęcy),
• dozwolone jest stosowanie nieorganicznych soli i mineralnych surowców,
• świadoma rezygnacja z organiczno-syntetycznych środków barwiących, syntetycznych substancji zapachowych, silikonów, parafiny i innych substancji uzyskiwanych przy destylacji ropy naftowej,
• ze względu na mikrobiologiczne bezpieczeństwo produktów, obok naturalnych konserwantów, dozwolone jest również stosowanie pewnych naturalnie identycznych konserwantów: kwas benzoesowy, kwas salicylowy i jego kwasy, kwas sorbinowy i jego sole, alkohol benzynowy. W deklaracji kosmetyku substancje te muszą być dodatkowo oznaczone: „Konserwowane…[nazwa składnika]
• w celu odkażenia surowców do produkcji kosmetyku, jak i produktu końcowego, zrezygnowano z radioaktywnego naświetlania,
• stosowanie opakowań ekologicznych i łatwo ulegających rozkładowi,
• proces produkcji bezpieczny dla środowiska naturalnego.
Więcej informacji na stronie www.kontrollierte-naturkosmetik.de



Soil Association jest to charytatywna organizacja z siedzibą w Wielkiej Brytanii certyfikująca wyłącznie kosmetyki organiczne (najbardziej restrykcyjne standardy).

Certyfikat organiczności Soil Association gwarantuje, że produkt:

• zawiera maksymalną możliwą ilość składników organicznych
• jest organiczny w 95% lub, jeśli nie ma wystarczającej ilości składników organicznych, jest organiczny w przynajmniej 70% i ma opis „ze składnikami organicznymi”
• składniki nie są modyfikowane genetycznie
• jest biodegradowalny i przyjazny dla środowiska
• jest WOLNY OD składników znanych jako potencjalnie toksyczne dla ludzi lub środowiska (m.in. parabeny, produkty petrochemiczne, sztuczne aromaty, detergenty – SLS, glikole, DEA, MEA, TEA, triclosan itp.
Więcej informacji na stronie www.soilassociation.org



ICEA jest to jeden z najważniejszych organów certyfikujących produkty naturalne i organiczne we Włoszech i Europie.

Kosmetyki certyfikowane przez ICEA spełniają oczekiwania klientów w odniesieniu do zdrowych, bezpiecznych produktów o bezpiecznym wpływie na środowisko. Posiadają następujące cechy:

• wytwarzane są z surowców naturalnych i składników aktywnych pochodzenia roślinnego, zatwierdzonych
  przez standardy AIAB (Włoskie Stowarzyszenie Rolnictwa Ekologicznego)
• nie zawierają sztucznych barwników,
• nie zawierają surowców naturalnych pochodzących z organizmów genetycznie modyfikowanych (GMO),
• nie są testowane na zwierzętach,
• posiadają opakowania z surowców nadających się do recyklingu,
• brak stosowania radioaktywnego naświetlania (stosowanego w celach sterylizacji produktu)
Więcej informacji na stronie www.icea.info



Demeter  jest to niemiecka jednostka certyfikująca kosmetyki naturalne oraz żywność. Daje gwarancje, że kosmetyk po który sięgamy wyprodukowany jest w zgodzie z zasadami sprawiedliwego handlu (Fair Trade) oraz certyfikacji BDIH.

Kosmetyki posiadające certyfikat Demeter spełniają następujące kryteria:

• do produkcji użyto wyłącznie roślinnych surowców z kontrolowanych upraw oraz certyfikowanych dzikich  
   zbiorów,
• zakaz stosowania surowców pochodzących od martwych zwierząt,
• zakaz wykonywania testów na zwierzętach,
• zakaz stosowania sztucznych środków barwiących, syntetycznych substancji zapachowych, silikonów,  
   parafiny i innych pochodny ropy naftowej,
• dozwolone jest stosowanie mineralnych surowców (np. chlorek sodu) i nieorganicznych soli (np. siarczan 
   magnezu),
• dozwolone jest stosowanie obok naturalnych konserwantów niektórych naturalnie identycznych tj.: kwas 
   benzoesowy, kwas salicylowy i jego kwasy, kwas sorbinowy i jego sole, alkohol benzynowy,
• stosowanie biodegradowalnych opakowań.
Więcej na stronie www.demeter.net



USDA Organic jest to certyfikat nadawany przez Departament Rolnictwa USA. Jeden z najbardziej wymagających i kompleksowych systemów certyfikacji. Kosmetyki posiadające ten certyfikat zawierają co najmniej 95% składników pochodzenia organicznego. Wszystkie składniki produktów dopuszczane przez USDA są również akceptowane przez FDA, która jest najbardziej rygorystyczną na świecie instytucją kontrolującą żywność i leki.
Więcej informacji na stronie www.ams.usda.gov




Karta Cosmebio (produkty oznaczone logo BIO lub ECO) gwarantuje, że kosmetyk zawiera głównie składniki naturalne i pochodzenia naturalnego. Kosmetyk oznaczony tym logo musi zawierać co najmniej 95% składników pochodzenia naturalnego, naturalnych lub z rolnictwa ekologicznego (we wszystkich przypadkach ten udział jest jeszcze większy niż 95%).

Ponadto:

• spośród surowców roślinnych, przynajmniej 95% musi pochodzic z upraw ekologicznych
• zakaz stosowania syntetycznych zapachów lub barwników
• zakaz stosowania syntetycznych konserwantów, takich jak parabeny lub fenoksyetanol
• bez substancji z roślin modyfikowanych genetycznie
• procesy produkcji muszą być przyjazne dla środowiska
• opakowania biodegradowalne i nadające się do recyklingu
• zakaz testów na zwierzętach
Na wszystkich opakowaniach musi być jasno oznaczony procent składników naturalnych i ekologicznych.
Karta Cosmebio zezwala na użycie w znikomej ilości syntetycznych substancji, które nadal nie są dostępne w postaci naturalnej (składniki te muszą spełniać bardzo wąskie wymagania tzw. listy pozytywnej, wykluczającej stosowanie pochodnych przemysłu petrochemicznego, PEG, silikonów itp).
Więcej na stronie www.cosmebio.org




EcoControl jest międzynarodową instytucją, która certyfikuje między innymi naturalne i organiczne kosmetyki zgodnie ze standardami BDIH, COSMOS i NaTrue.

EcoControl certyfikuje także „standard firmy” respektującej m.in. następujące zasady:

• wszystkie używane składniki są tworzone z naturalnych, surowych materiałów
• nie używanie pochodnych przemysłu petrochemicznego (pochodzących z przeróbki ropy naftowej)
• nie używanie pochodnych organizmów modyfikowanych genetycznie
• używanie czystych olejów roślinnych z kontrolowanych upraw ekologicznych
• stosowanie czystych olejków eterycznych, przy czym w około 85-90% pochodzących z upraw ekologicznych
Więcej informacji na stronie: www.eco-control.com




QUALITE FRANCE jest francuską jednostką certyfikującą należącą do Bureau Veritas. 

Kosmetyki certyfikowane przez Qualite France posiadają etykietę Cosmebio i spełniają następujące normy:

• zawierają co najmniej 95% składników pochodzenia naturalnego, naturalnych lub z rolnictwa 
   ekologicznego
• mogą zawierać minimalne ilości syntetycznych substancji, które nadal nie są dostępne w postaci naturalnej 
   z wykluczeniem PEG, silikonów, pochodnych ropy naftowej
• zakaz stosowania syntetycznych zapachów, barwników, konserwantów
• zakaz stosowania substancji z roślin genetycznie modyfikowanych
• opakowania biodegradowalne
Więcej na stronie www.qualite-france.com




ICADA jest to niemiecka jednostka certyfikująca kosmetyki naturalne.

Kosmetyki posiadające certyfikat ICADA spełniają następujące kryteria:

• do produkcji użyto wyłącznie roślinnych surowców z kontrolowanych upraw oraz 
   certyfikowanych dzikich zbiorów,
• zakaz stosowania surowców pochodzących od martwych zwierząt,
• zakaz wykonywania testów na zwierzętach na całym etapie produkcji,
• zakaz stosowania sztucznych środków barwiących, syntetycznych substancji zapachowych, silikonów, 
   parafiny i innych pochodny ropy naftowej,
• stosowanie biodegradowalnych opakowań.
Więcej informacji na stronie www.icada.eu




NATRUE jest to Europejskie Ugrupowanie Interesów Producentów Kosmetyków Naturalnych i Organicznych i działa na rzecz ochrony najwyższych standardów dla kosmetyków naturalnych i ich składników. Istnieją trzy poziomy certyfikacji kosmetyków naturalnych i organicznych oraz trzy znaki graficzne.
Kosmetyki organiczne nie mogą zawierać w swoim składzie m.in. pochodnych ropy naftowej, syntetycznych barwników i aromatów oraz konserwantów nieidentycznych z naturalnymi.
Więcej informacji na stronie www.natrue.org



                                                     Fleurr

środa, 5 czerwca 2013

Kupuję świadomie - czytam skład*

Kupuję świadomie - czytam skład*
Gdyby kierować się tylko tym, co w reklamach i na opakowaniach kosmetyków przedstawiają nam producenci, mogłybyśmy odnieść wrażenie, że każdy kosmetyk, który znajduje się w sprzedaży, to wyłącznie niewinna kombinacja naturalnych składników pochodzących z natury (ewentualnie wzbogacona rewolucyjnymi, opatentowanymi formułami pochodzącymi z laboratoriów kosmetycznych). Tak jednak nie jest. Ale mało która z nas zdaje sobie sprawę (lub nie dopuszcza do siebie prawdy), że kosmetyki, które przyzwyczaiłyśmy się kupować za kilka-kilkanaście złotych dostępne w drogeriach czy supermarketach, to w zdecydowanej większości zbitek tanich w produkcji, często szkodliwych chemicznych wypełniaczy, które poza zbliżonym działaniem, mają się nijak do droższych, lecz naturalnych i bezpiecznych dla naszej urody i zdrowia składników. Im dłużej będziemy same się oszukiwać, tym dłużej będzie trwała ta kosmetyczna farsa.


Jak możemy przyczynić się do zmiany tego stanu rzeczy? Bardzo prosto! Zamiast kierować się hasłami reklamowymi, czytajmy skład interesującego nas kosmetyku. Wszyscy producenci kosmetyków mają obowiązek precyzyjnego opisania składu produktu na opakowaniu bądź załączonej ulotce.

Im krótszy skład, tym lepiej
Zapamiętajcie - im mniej użyto składników do produkcji kosmetyku tym lepiej. Zazwyczaj listę substancji wydłużają różnego rodzaju alkohole, parabeny czy glikole, które zapychają pory i wysuszają skórę.

Ważna jest kolejność składników
Producenci  oprócz wypisania wszystkich komponentów kosmetyków, zmuszeni są również do zrobienia tego w odpowiedniej kolejności - od największej do najmniejszej zawartości procentowej. Tym samym im wyżej w analizowanym składzie znajduje się dana substancja, tym jej stężenie w kosmetyku jest większe. Jeżeli jakieś substancje występują w produkcie w ilości mniejszej niż 1%, wówczas producent wymienia je na końcu składu w kolejności alfabetycznej.

Idealny skład ma na początku wodę lub olej (alkoholu na pierwszym miejscu powinniśmy się wystrzegać, ponieważ używanie takiego kosmetyku nie będzie zbyt przyjemne dla naszej skóry). Na drugiej pozycji powinny znajdować się substancje aktywne, niestety zazwyczaj ich miejsce zajmują wypełniacze (emulgatory, parafina), które nie są dla nas korzystne. Trzecie miejsce w kolejności przysługuje wyciągom roślinnym – ekstraktom (np. Grape Seed Extract – ekstrakt z pestek winogron), nawilżaczom (np. Shea Butter), antyoksydantom (np. witamina C, Ascorbic Acid) oraz składnikom łagodzącym (np. prowitamina B5, D-Panthenol). Na samym końcu powinny się znaleźć konserwanty i substancje zapachowe. Taka kolejność składników w kosmetykach jest optymalna i zapewnia ich skuteczne działanie.

Niebezpieczne składniki
Analizując zawartość danego kosmetyku, należy również zwrócić uwagę, czy nie ma w nim składników niebezpiecznych. Bezwzględnie powinniśmy wystrzegać się silikonów i innych pochodnych ropy naftowej (gromadzą się w organizmie, który nie potrafi ich wydalić. Silikon nie ulega biodegradacji.)
Trudno znaleźć mydło w płynie, szampon, żel pod prysznic czy do kąpieli bez SLS, czyli Sodium Lauryl Sulfate. Zwykle jest już na 2 miejscu w składzie. Ta substancja dobrze się pieni, ale jednocześnie mocno podrażnia i wysusza skórę. Wysuszają także niektóre alkohole (np.Alcohol Denat. czy Isopropyl Alcohol), dlatego lepiej się ich wystrzegać. Spośród stosowanych olejków trzeba uważać na olej parafinowy (występuje pod nazwami: Paraffin Oil, Paraffinum Liquidum, Petrolatum, Mineral Oil). Parafina tworzy bowiem nieprzepuszczalną barierę, uniemożliwiającą skórze oddychanie. W wyniku tego tworzą się bakterie beztlenowe powodujące powstawanie niedoskonałości na skórze. Wybierajmy więc te kosmetyki, które zawierają olej migdałowy, orzechowy, roślinny lub ziołowy.
Musimy uważać również na substancje zapachowe, a właściwie na ich pozycję w składzie. Dobrze, jeśli występują na końcu. Jeżeli jednak najpierw wyszczególnione zostały substancje zapachowe, a dopiero później składniki aktywne lub witaminy, to one nie będą już działać. W przypadku agresywnych substancji zapachowych producent zobowiązany jest podać ich nazwę. Osoby o skórze wrażliwej lub skłonnej do alergii powinny więc unikać produktów, w których składzie zauważą jedną z następujących nazw: Limonene, Linalool, Citronella, Geraniol, Citral, Benzyl Benzoate, Eugenol.

Kolejne na liście mamy barwniki, oznaczone w składzie jako CI, i numer oznaczający kolor barwnika, np. CI 4290. I znów: jeśli nie mamy problemów alergicznych, to taki barwnik jest do zaakceptowania, gdy występuje na końcu składu. Warto zapamiętać przedział barwników naturalnych (a więc bezpiecznych dla skóry): CI 75100–CI 77947.

Podobnie jest z konserwantami. Występujące na końcu listy nam nie zaszkodzą, ale jeśli są wyżej, wówczas mogą wywoływać stany zapalne.

*Przy pisaniu posta korzystałam z artykułów dostępnych w Internecie.



To pierwszy post do zakładki miniPoradnik. W kolejnym postaram się przedstawić Wam zalety kupowania certyfikowanych kosmetyków naturalnych. Mam nadzieję, że tego typu posty spotkają się z przychylnym odbiorem :P



                                                     Fleurr
Copyright © 2016 bazylove , Blogger