Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makijaż. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 marca 2013

zao make-up organic tusz do rzęs - czarny

zao make-up organic tusz do rzęs - czarny
Ostatnio postanowiłam zmienić tusz. Na naturalny. A jest nim Zao Make-Up Organiczny Tusz do rzęs.

W 100% naturalna formuła tuszu oferuje komfort codziennego stosowania. Jest przeznaczona dla wszystkich, także dla posiadaczek wrażliwych oczu.

Główne składniki:
- Acacia senegal gum ( guma arabska z żywicy akacji senegalskiej ) - wzmacnia rzęsy i koi podrażnienia. Guma arabska to żywica, która jest otrzymywana z wydzieliny pni oraz gałęzi akacji senegalskiej, jest stosowana jako środek wiążący, w szczególności w celu poprawy trwałości tuszów do rzęs oraz kredek do oczu. Jest bogata polisacharydy i glikoproteiny. Ponadto jej zaletą są właściwości zmiękczające, wygładzające i regenerujące, jest delikatna dla oczu, dzięki czemu unika się podrażnień pod czas aplikacji tuszu.
- Salvia sclarea ( szałwia ) kwiat / liście ( organiczny hydrolat z szałwii ) Hydrolat z szałwii jest idealny dla skóry dojrzałej i zmęczonej, odżywia, zapobiega podrażnieniom i zaczerwienieniom, a również działa cuda na rzęsach, dodając im siły i blasku.
- Silver (CI 77820) ( sproszkowane srebro ) - pełni rolę naturalnego konserwantu. Te mikro cząsteczki czystego srebra posiadają właściwości antyseptyczne ( zwłaszcza dla skóry i błon śluzowych ) oraz antybakteryjne, jak również przyczynia się do ochrony produktu, zapobiega jego zepsuciu się. Jest często stosowane w kremach do leczenia oparzeń. 


Tusz dostałam w wełnianym woreczku, zamiast papierowego opakowania. 


Obudowa tuszu wykonana jest z lakierowanego bambusa, co daje niesamowity efekt! Pomimo, że wiele już recenzji przewinęło się o tym tuszu przez blogowy świat, nie mogłam się powstrzymać z dodaniem swojej. Tusz spisuje się na medal! Wystarczy jedna warstwa, aby pokrył idealnie rzęsy. 


Jeszcze do niedawna byłam zwolenniczką silikonowych szczoteczek. Ta mnie bardzo zaskoczyła. Nie skleiła mi rzęs, łatwo je rozdzieliła i jednym ruchem nałożyła odpowiednią ilość tuszu. Szczoteczka jest miękka. 
Tusz trochę dłużej schnie, ale nie zauważyłam żeby się obsypywał, czy kruszył. Zwykłe tusze, które kupowałam w drogeriach, zawsze doprowadzały do tego, że moje rzęsy były sztywne. A z tym tuszem tego nie odczuwam.


Na zdjęciu mam tylko jedną warstwę tuszu. Na co dzień nie lubię mieć mocno pomalowanych rzęs :) Tusz nie jest wodoodporny, ale ja takiego nigdy nie potrzebowałam. 

Sposób użycia: Pokrywamy najpierw górne rzęsy- trzymając szczoteczkę poziomo, zaczynając od nasady rzęs, przesuwamy szczoteczkę aż do ich końców. Po odczekaniu kilku minut, aż pierwsza warstwa wyschnie, nanosimy ponownie warstwę tuszu, pokrywając rzęsy drugi raz i wykonując zygzakowate ruchy szczoteczką, to sprawi, że spojrzenie będzie bardziej otwarte. Jeśli chcemy, aby wieczorowy makijaż był bardziej wyrafinowany, pokrywamy tuszem również dolne rzęsy. Należy uważać aby nie przeciążyć je zbyt dużą ilością tuszu.

Zao Make-Up Organiczny Tusz do rzęs możecie kupić z rabatem -5% w sklepie Biolander, po wpisaniu kodu rabatowego: tg-5780.


                                                     Fleurr 

wtorek, 26 lutego 2013

baza pod cienie

baza pod cienie
Pierwszy raz do czynienia z bazą do cieni miałam ponad pół roku temu. Wcześniej już po godzince cienie miałam w kącikach oczu oraz w załamaniu powieki. Bardzo mnie to irytowało, aż w końcu odkryłam, że jest coś takiego jak baza pod cienie :D
Moją pierwszą bazą była Cashmere - EYESHADOW BASE. Jest to kaszmirowa baza o neutralnym cielistym kolorze i delikatnej kremowej konsystencji. 
Przedłuża trwałość makijażu oka, aż do 15 godzin. Wygładza skórę powiek i wyrównuje ich koloryt.
Ułatwia rozprowadzanie cieni i kredek oraz zapobiega ich osypywaniu się i rolowaniu w załamaniach powiek. Intensyfikuje kolor. 




Muszę przyznać, że baza spełniała swoje zadanie. Może już pod koniec dnia można było się doczepić, że mało cieni na powiekach mi zostało, ale ogólnie to dawała radę! Opakowanie nie było zbyt duże i mogłam je nosić bez problemu w kosmetyczce. Cena to ok. 22 zł za 7 g.

Niestety jakieś trzy tygodnie temu skończyła się i musiałam iść po nową. Miałam zamiar kupić tą samą, ale jej nie było. Za to dostałam to: 


I to jest chyba strzał w dziesiątkę! Cienie utrzymują mi się naprawdę długo! Baza ma bardzo delikatny zapach, mi się podoba. Szybko się wchłania, nie muszę długo czekać na nałożenie cieni na powieki. Cena to 12,99 zł za 14 g! Więc i pod tym względem też się bardziej opłaca. Opakowanie jest maleńkie. Bez problemu zmieści się w każdej kosmetyczce. Konsystencja jest blado różowa, bardzo gładko nakłada się ją palcem. 

Skład: C11-13 Isoparaffin, Talc (and) Triethoxycapryly lsilane, Ozokerite, VP/Hexadecene Copolymer, Mica, Polyethylene, Phenoxyethanol (and) Methyl paraben (and) Ethylparaben (and) Butylparaben (and) Propylparaben (and) Isobutylparaben, Isopropyl Mirystate, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Isohexadecane, VP/Eicosene Copolymer, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil (and) Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (and) Tocopheryl Acetate (and) Ascorbyl Palmitate (and) Linoleic Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Citronellol, Coumarin, Geraniol, [+/- Synthetic Fluorphlogopite, CI 77891, CI 45430:1, CI 77007, CI 77742] (17.05.2011)




                                                     Fleurr 

niedziela, 24 lutego 2013

avon - perełki do twarzy rozświetlające

avon - perełki do twarzy rozświetlające
Opis towaru: Lekkie perełki pełne świetlistego pudru sprawią, że twarz będzie jakby skąpana w świetle! Z łatwością wydobędą ze skóry całą jej naturalną promienność.
Perełki mogą także zastąpić róż - wtedy muśnij nimi tylko te miejsca, które chcesz wyeksponować, np. kości policzkowe.
Idealne dla osób o jasnej karnacji. 
Nakładaj je pędzlem do pudru na twarz jak róż. 
Twarz nie wydaje się wtedy sztuczna, ale pięknie odbija światło ożywiając ją.




Całkowicie nie zgadzam się z tym opisem. Kolor jest zbyt słaby, więc po różu na mojej cerze nie ma prawie śladu. Doszło do tego, że perełki musiałam oddać siostrze, a to się nieczęsto zdarza. Kulki są rozświetlające, ale takiego super rozświetlenia także nie widzę. Jak dla mnie jest to totalne dno. 
Na pędzel starałam się nabrać go bardzo dużo, ale to też nie dawało pożądanych efektów. 
Pudełko jest trochę duże i nie za bardzo mieściło mi się do kosmetyczki. Musiałam je trzymać osobno. 
Cena ok. 47 zł za 22 g. Jest ona trochę wygórowana, ale z opinii jakie wyczytałam, perełki są bardzo wydajne i starczają na naprawdę długo. Nie jestem w stanie tego określić, ponieważ używałam tylko miesiąc. 




Na zdjęciu pokazuję efekt nałożenia perełek na twarz. Jest on znikomy. Będę musiała wrócić do mojego starego i ulubionego różu, który zakupiłam w Rossmannie. 



                                                     Fleurr 

czwartek, 21 lutego 2013

astor volume artist absolute cashmere

astor volume artist absolute cashmere
Dzisiaj przedstawiam Wam mój tusz do rzęs: Astor Volume Artist Absolute Cashmere - maskara w musie wzbogacona czarnym kaszmirem. Buduje objętość, rzeźbi długość i podkręca rzęsy. Posiada profesjonalną (sylikonową) szczoteczkę X-Styler.



Jego największym plusem dla mnie jest szczoteczka, która nie pozostawia żadnych grudek na rzęsach. Nie robię sobie na co dzień mocnego makijażu, więc lekkie pociągnięcia mi w zupełności wystarczą. Rzęsy delikatnie podkręca, jeśli ktoś lubi mocno podkręcone do góry, to nie jest to tusz dla niego. Tusz łatwo rozprowadza się po rzęsach, jest łatwo zmywalny, a także nie podrażnia oczu. Dolnych rzęs zazwyczaj nie maluję, ale na potrzeby bloga, pomalowałam. Nawet nie wyszło tak źle. Nie wiem, jak u innych dziewczyn to wygląda, ale na moich rzęsach maskara wytrzymuje cały dzień. Nie muszę nic poprawiać.


Cena za tusz wynosi ok. 30zł za 7ml, także nie jest to majątek ;) Zazwyczaj nie wracam po raz drugi do tego samego tuszu, ale pewnie kiedyś znowu go kupię. Na razie lubię eksperymentować ;) Na zdjęciu widać gumową szczoteczkę, dzięki której bardzo łatwo rozprowadza mi się tusz po rzęsach. 


                                                     Fleurr 


sobota, 9 lutego 2013

la roche posay - toleriane teint podkład

la roche posay - toleriane teint podkład
Przedstawiam Wam mój podkład z La Roche Posay. Wcześniej miałam podkład z Vichy, byłam z niego zadowolona, ale postanowiłam coś zmienić i teraz nie rozstaję się z moim podkładem z La Roche Posay ;)


Toleriane Teint koryguje niedoskonałości skóry i ujednolica jej koloryt dzięki doskonałym właściwościom kryjącym. Wzbogacony o innowacyjny składnik - Neurosensynę, redukującą mikropodrażnienia - jest doskonale tolerowany przez skórę nawet najbardziej reaktywną. Czynnik ułatwiający rozprowadzanie, wydłuża trwałość makijażu bez tworzenia efektu maski.
Testowany na skórze wrażliwiej, atopowej i trądzikowej. 
Wskazania: każdy typ skóry, rozległe niedoskonałości.



Zalety:
- wysoka tolerancja,
- bezzapachowy,
- bez konserwantów,
- z filtrem SPF 25,
- nie powoduje powstawania zaskórników.

Cena jest trochę wysoka. 70 zł za 30ml. Nie zapycha, łatwo się go rozprowadza. Nie trzeba się męczyć z tubką, żeby fluid wypłynął. Zdecydowałam się na kolor nr 11, który jest bardzo jasny. Jestem blondynką, o niebieskich oczach i jasnej karnacji, więc nie jestem w stanie wyobrazić siebie w jakimś ciemnym odcieniu. Taki jasny mi w zupełności wystarczy, a jeśli jest jakiś gorszy wyprysk na mojej twarzy, to używam punktowego korektora. Podkład poleciła mi kosmetyczka, która utwierdziła mnie, że moja cera jest mieszana z tendencją do przetłuszczania w strefie T. Wytrzymuje na mojej twarzy bardzo długo, ale ja jeszcze wspomagam ten efekt pudrem utrwalającym z Vichy, o którym pisałam TUTAJ.




Na potrzeby zdjęcia nie rozsmarowywałam go po całej buzi, dlatego przy nosie można zobaczyć źle rozprowadzony podkład ;)

                                                     Fleurr 

niedziela, 13 stycznia 2013

utrwalanie makijażu

utrwalanie makijażu
Jak utrwalam makijaż?
Moja cera ma skłonności do przetłuszczania się, głównie na czole :/ Najgorzej jest, kiedy rano muszę wyjść i wracam dopiero koło 18:00. Wtedy cera nie jest w najlepszym stanie. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem na to jest Puder Utrwalający z Vichy Dermablend.
Jest to sypki puder i przedłuża trwałość mojego podkładu. Puder bardzo dobrze się wchłania, nie pachnie i w ogóle nie podrażnia mojej cery. Dobrze się rozprowadza, ja rozprowadzam go po całej cerze.
Jak go nakładam?
Wysypuję puder na gąbeczkę, która jest dołączona do opakowania. Przykładam do twarzy i rozprowadzam równomiernie. Oczywiście przed nałożeniem pudru nakładam fluid. Nadmiar, który pozostaje na cerze usuwam pędzlem i nakładam róż do policzków.
Co napisane jest na ulotce?
Zmikronizowany puder przedłuża działanie podkładu korygującego do 16 godzin, nie uwidaczniając nierównomiernej powierzchni skóry. Jest transparentny i nie zmienia koloru wybranego podkładu korygującego.
Tolerancja potwierdzona dermatologicznie
Bez parabenów, preparaty hipoalergiczne, nie powodują powstawania zaskórników, nie wywołują trądziku, bez środków zapachowych, testowane na skórze wrażliwej. 
Na początku jest on widoczny na cerze, ale po kilku minutach nie widać po nim śladu. Mi się osobiście wydaje, że cera jest bardziej po nim rozjaśniona. Mi to nie przeszkadza, a nawet wychodzi na plus ;)

PS. Przepraszam za kiepską jakość zdjęć, ale mój aparat się zbuntował i pozostało mi tylko robienie zdjęć telefonem.

PS2. Koło nosa i na brodzie pojawiły mi się dwa pryszcze :(

                                                                                              Fleurr 
Copyright © 2016 bazylove , Blogger